KITA: Prezydent Hołownia czy kolejny Kukiz?

commons.wikimedia.org

Za dwa lata Szymon Hołownia może być prezydentem RP oraz człowiekiem, który wygrywając wybory w 2025 r. przełamał dominację PO i PiSu. Może być jednak też byłym marszałkiem Sejmu, któremu pozostała funkcja szefa malejącego, rozbitego klubu poselskiego i desperacka walka o obecność w Sejmie kolejnej kadencji na cudzych listach. Los Polski 2050 po udanych dla tej formacji wyborach parlamentarnych będzie miał ogromne znaczenie dla przyszłości politycznej naszego kraju.

Sinusoida prezentera

Hołownia już miał szansę zostać polskim Wołodymyrem Zełenskim, przeskakującym z roli telewizyjnego celebryty do głowy państwa. Małgorzata Kidawa-Błońska okazała się fatalną kandydatką, wobec czego w marcu i kwietniu 2020 r. sondaże zaczęły pokazywać pierwszy w XXI wieku skład drugiej tury wyborów prezydenckich inny niż starcie reprezentantów PiSu i PO. O miejsce obok Andrzeja Dudy walczyli wówczas obecni koalicjanci w ramach Trzeciej Drogi – Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz, a badania częściej wskazywały na tego pierwszego. Gdyby nie pandemia COVID19, niewykluczone, że to właśnie była gwiazda TVNu weszłaby do II tury. Biorąc pod uwagę, że zwycięstwo Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim było minimalne, było możliwe, że wówczas to Hołownia zdobyłby Belweder.

Oczywiście jest to gdybologia. Ostatecznie wybory zostały przesunięte o kilka tygodni, a PiS sprytnie pozwolił Platformie wymienić kandydata, dzięki czemu perspektywa niewygodnej II tury z Kosiniakiem lub Hołownią się oddaliła. Być może uniknięcie wyborów kopertowych i wypracowanie tego (nomen omen) porozumienia było największą zasługą Jarosława Gowina dla PiSu podczas siedmioletniej współpracy z Jarosławem Kaczyńskim. Mimo to ostateczny wynik Hołowni był przyzwoity – trzecie miejsce i 13,87% głosów. Już wówczas wystąpił kluczowy dla rozstrzygnięcia z 15 października styk Konfederacja-Hołownia – były prezenter TVN przejął część “antysystemowego” elektoratu Konfederacji z wyborów do Sejmu, podczas gdy Krzysztof Bosak uzupełnił braki odbierając część wyborców PiSowi.

 

Macronizm po polsku

Projekt Hołownia był z punktu widzenia centrolewicowego establishmentu III RP idealnym narzędziem podebrania PiSowi i Konfederacji wyborców, którzy nie zagłosowaliby nigdy na Platformę ani tym bardziej na Lewicę, a z postawieniem krzyżyka przy PSL mogliby mieć pewien problem. Trzecia Droga jest jako nazwa znacznie bardziej sexy niż partia wciąż kojarzona z chłopami, obarczona wieloma negatywnymi stereotypami – choć trzeba pamiętać, że także w 2019 r. PSL osiągnął przyzwoity wynik jako Koalicja Polska z Kukizem (8,55%), a Kosiniak-Kamysz od dawna przyjął kierunek na budowę centroprawicy, zbierając kolejnych polityków dawnego konserwatywnego skrzydła PO takich jak Marek Biernacki.

Sojusz z Hołownią doprowadził ten projekt o krok dalej – Trzecia Droga stała się wyborem dla absolutnie każdego, z kandydatami rozrzuconymi od prawa do lewa. Wyborem często bardziej estetycznym niż politycznym. Na Hołownię i Kosiniaka byli zdolni zagłosować ludzie o najróżniejszych poglądach albo nie mający głębokich przekonań, natomiast zmęczeni agresywną polaryzacją, sporem Tusk-Kaczyński i ośmioma latami PiSu. Sam byłem zaskoczony, od jak wielu znajomych słyszałem o wyborcach o poglądach prawicowych lub nawet zdecydowanie konserwatywnych i ortodoksyjnie katolickich, którzy głosowali na Trzecią Drogę, bo mieli dość krzyczenia o “bandzie rudego” i Tusku-esesmanie oraz rozmaitych afer i nadużyć, a Konfederacja straciła status “poważnej partii” lub nie miała w danym okręgu w ich odbiorze sensownej jedynki.

A na liście Trzeciej Drogi był przecież np. antyaborcyjny Jacek Tomczak, na którego mógł zagłosować bez poczucia zmiany poglądów ktoś w 2020 r. optujący za Bosakiem w I i Dudą w II turze (znam taki przypadek). To dzięki takim wyborcom Bodnar i Śmiszek przejęli Ministerstwo Sprawiedliwości, a lewica resorty edukacji, nauki i rodziny. Jednocześnie TD za zagrożenie dla siebie mogą uważać też Lewica i PO. Dla każdego coś miłego.

Trzecia Droga jednocześnie odegrała rolę Tymczasowego Ugrupowania Protestu, pomostu na drugą stronę dla rozczarowanych/zmęczonych prawicowców oraz akceptowalnego wyboru dla kierującej się odruchem kontestacji młodzieży i pewnie jeszcze wielu innych grup.


Zapoznałem się z Polityką Prywatności danych osobowych i wyrażam zgodę na ich przetwarzanie


Macronizm à la polonaise?

To schemat dobrze znany z Francji, gdzie Emmanuel Macron zbudował się na byciu en même temps – w tym samym czasie – prawicowym, lewicowym, socjalnym, liberalnym, postępowym, patriotycznym i fajnym. Wielu prawicowych komentatorów kpi z Hołowni. A jednak to głównie przez sukces traktowanych z lekceważeniem „płaczącego nad konstytucją Szymusia” i „Tygryska” PiS stracił po ośmiu latach władzę, a Konfederacja uzyskała wynik poniżej oczekiwań i wcześniejszych sondaży. Oczywiście także dzięki zwrotowi Donalda Tuska, który na ostatniej prostej kampanii zachował się racjonalniej niż stratedzy PiSu, stawiając na pozytywny przekaz i pozostawiając przestrzeń dla przyszłych koalicjantów.

Hołownia jest opcją najbardziej akceptowalną dla nieprzekonanego, wahającego się wyborcy, który po kolei odrzuca inne możliwości – lewica “zbyt radykalna”, PiS i PO “zużyte” i agresywne, Konfederacja to jedzenie psów (lub też “zbyt radykalna”)… i nagle zostaje tylko jedna opcja na stole. W tych wyborach były prezenter TVN odegrał kluczową rolę pustego znaczącego.

 

Po wyborach poparcie dla TD tylko rośnie, co w połączeniu z tradycyjną siłą PSL na poziomie lokalnym może dać tej formacji bardzo dobry wynik w wyborach samorządowych, które czekają nas już za nieco ponad trzy miesiące. Wygląda też na to, że Kosiniak-Kamysz zgodzi się na kandydaturę Hołowni w walce o Belweder, skupiając się na budowaniu swojej pozycji jako wicepremier i minister obrony. Przewodniczący Polski 2050 został pierwszym po 26 latach – od czasu Józefa Zycha – marszałkiem Sejmu, który nie reprezentuje głównej partii koalicji rządzącej. Kukiz, Lepper, Palikot czy Petru nigdy tego nie dostąpili. To stanowisko prestiżowe i wygodne – Hołownia będzie mógł robić show i wygłaszać wobec posłów formułki o konieczności prowadzenia kulturalnego dialogu, nie ponosząc odpowiedzialności za rządzenie państwem i trudne, kontrowersyjne decyzje.

Interesująca będzie postawa samego Donalda Tuska. Na ile będzie on chciał sprowadzić Hołownię na ziemię, odbierać mu poparcie i posłów? Czy nowemu-staremu premierowi będzie zależeć na prezydenturze Rafała Trzaskowskiego, a może wprost przeciwnie – były prezenter byłby tam wygodniejszy? Czy Tusk będzie chciał objąć za niecały rok fotel szefa Komisji Europejskiej i czy uda mu się odsunąć Ursulę von der Leyen – a jeśli nie, to czy wybierze dalsze rządy, emeryturę w postaci jakiejś międzynarodowej synekury, a może skusi go walka o Belweder? Należy brać na poważnie wariant prezydentury Hołowni – choć jego heterodoksyjny ruch może się też rozsypać. Należy też traktować poważnie wyborców i polityków TD, zwłaszcza tych bardziej konserwatywnych. Wielu z nich mogłoby się kiedyś odnaleźć lepiej w innym układzie niż współrządy z lewicą.

Wspieram dobrą publicystykę

69% ( 2775 / 4000 zł )
Wspieram!

Kacper Kita
Kacper Kita
Analityk i publicysta, członek redakcji portalu Nowy Ład, prowadzący dział wideo NŁ. Szczególnie zainteresowany polityką międzynarodową oraz szeroko pojętą kulturą. Autor biografii Érica Zemmoura oraz Giorgii Meloni, a także esejów biograficznych nt. m. in. Charlesa de Gaulle’a, Marine Le Pen i Benjamina Netanjahu.

WESPRZYJ NAS

Podejmujemy walkę o miejsce głosu prawdy w przestrzeni publicznej. Bez reklam, bez sponsorowanych artykułów, bez lokowania produktów.
To może się udać tylko dzięki wsparciu Czytelników. Tylko siłą zaangażowania Darczyńców będzie mógł wybrzmieć głos sprzeciwu wobec narastającego wokół chaosu!