Pokolenie samoposiadaczy – libertariański zwrot młodych Polaków

Nie ulega dziś wątpliwości – to głosy młodych zadecydowały o tym, że Polskę czeka być może największa od lat rewolucja społeczna-kulturowa. Środowiska konserwatywne w coraz mniejszym stopniu potrafią dotrzeć do młodych Polaków, ponieważ nie rozumieją filozofii, która najmocniej ukształtowała ich sposób myślenia o świecie.

Przez wiele lat przeprowadzane wśród przedstawicieli młodszych generacji badania wykazywały, że w przeciwieństwie do wielu inny krajów świata Polacy mają wciąż względnie konserwatywny światopogląd. Po raz pierwszy bardzo wyraźnie zmieniło się to zaledwie kilka lat temu, gdy wraz protestami przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji oraz na bazie frustracji związanej z pandemicznymi ograniczeniami młode pokolenie wyszło tłumnie na ulice, dokonując przy okazji masowego aktu apostazji. Wydarzenia z jesieni 2020 roku odsłoniły zupełnie nowe oblicze młodych, którego znakami rozpoznawczymi stały się m.in. daleko posunięta areligijność, skrajny indywidualizm, czy wysokie zaangażowanie polityczne. „Rewolta 2020” była przy tym doświadczeniem nie tylko dużych miast, ale praktycznie całej Polski, co uczyniło z niej wydarzenie fundujące pokoleniową tożsamość.

 

Wymierający elektorat

Wyraźny zwrot młodych pokoleń w lewo to oczywiście nie tylko polska specyfika, a pod pewnymi względami można nawet pokusić się o tezę, że i tak w naszym kraju sytuacja nie jest jeszcze aż tak dramatyczna. Według przeprowadzonego przez naukowców z Harvard Institute of Politics badania, przy zachowaniu obecnych trendów już połowie przyszłej dekady amerykańska Partia Demokratyczna będzie mogła liczyć na wynoszącą stale nawet kilkanaście pkt proc. przewagę nad republikanami w zakresie liczebności elektoratu, a w kolejnych latach ta luka będzie się jeszcze bardziej powiększać. Nie ma przy tym co liczyć na to, że deklarujący się jako lewicowi wyborcy z młodego pokolenia łatwo zmienią poglądy, gdyż ich przywiązanie do idei skrajnie lewicowych i skrajnie laickich jest dużo silniejsze niż u wcześniejszych generacji na tym samym etapie życia. Na dodatek wiele badań pokazuje, że tożsamość ideowa danego pokolenia nie zmienia się nigdy w później sposób diametralny, a tylko stosunkowo niewielka część osób staje się z wiekiem bardziej konserwatywna.

Jak świat szeroki młodzi stają się coraz bardziej niechętni religii lub wobec niej obojętni, coraz częściej podejmują progresywistyczne idee, są coraz bardziej kosmopolityczni i wrodzy tradycyjnym wartościom. Z kolei starsze pokolenia, które wciąż umożliwiają triumf ugrupowaniom centroprawicowym, z roku na rok stają się coraz mnie liczebne i pomimo tego, że mają do dyspozycji największy majątek spośród wszystkich generacji, nie są w stanie przekazać żywionych przez siebie wartości swoim dzieciom i wnukom. Elektorat prawicowy na całym świecie znalazł się de facto na ścieżce prowadzącej do stopniowego wyginięcia, a próbujące w reakcji na to dostosować swój program do bardziej lewicowego odbiorcy partie prawicowe i centroprawicowe jedynie przyspieszają cywilizacyjne zmiany napędzające bunt młodych pokoleń.

Opisywane tu procesy są najczęściej odczytywane w środowiskach konserwatywnych z tego samego, znanego od lat klucza. Im więcej jednak mówi się na temat neomarksistowskiego marszu przez instytucje i dyktatu liberalnych salonów, tym mniejsze jest rozumienie tego, w jaki sposób pojmuje świat znaczna część młodych pokoleń. Nie sposób oczywiście odmówić neomarksizmowi czy liberalizmowi wpływu na naszą rzeczywistość, bo to wciąż główne punkty odniesienia naszego świata idei. Jeśli jednak chcemy zrozumieć co siedzi w zlaicyzowanych duszach młodego pokolenia, musimy pochylić się nad filozofią libertariańską.

 

Opcja duchowej rebelii

Dla wielu libertarianizm to po prostu kolejna odmiana liberalizmu i jest w tym sporo prawdy, gdyż wywodzi się wprost z filozofii Johna Locke’a i radykalnych protestanckich sekt z Wysp Brytyjskich, które zwalczając polityczno-religijny główny nurt Reformacji, doszły wreszcie do wniosku, że pełną swobodę zapewni im tylko likwidacja państwa. O ile jednak liberalizm stał się szybko jedną z wiodących idei, pod której sztandarem brytyjskie imperium przeobrażało co najmniej od XVIII w. cały glob, o tyle libertarianizm długo był tylko ideą zbuntowanej mniejszości. Nieprzypadkowo jej symbolem rozpoznawczym stała się przedstawiająca na żółtym tle węża z napisem „Nie depcz po mnie” tzw. flaga Gadsdena, którą posługiwali się amerykańscy rewolucjoniści w czasie wojny o niepodległość. Polemizując implicite z tradycyjnym przekazem o triumfie nad wężem symbolizującym zło, usytuowała libertarianizm w opcji duchowej i cywilizacyjnej rebelii przeciwko wszelkiej władzy i podporządkowaniu.

Filozofia libertariańska przez długi czas stanowiła konglomerat rozproszonych i często niepowiązanych ze sobą ściśle idei, lecz wszystko to zmieniło się w drugiej połowie XX w. W następstwie wojny w Stanach Zjednoczonych pojawiło się wielu europejskich uczonych, w tym m.in. reprezentanci bardzo liberalnej w swoich zaleceniach austriackiej szkoły ekonomii. Fuzja anglosaskiego postprotestanckiego indywidualizmu oraz wolnościowej liberalnej ekonomii umożliwiła sformułowanie podstaw nowożytnej filozofii libertariańskiej. Za sprawą Murraya Rothbarda czy też Fryderyka von Hayeka zagościła ona w świecie uniwersyteckim, choć nie od razu w szerszej świadomości społecznej.

Wszystko to zmieniła epoka Internetu, która uczyniła libertaranizm niemalże podstawowym kodeksem funkcjonowania w wirtualnej rzeczywistości. Postulaty filozofii libertariańskiej są niezwykle maksymalistyczne i sprowadzają się ostatecznie do konieczności likwidacji instytucji państwa, które jest uważane za immanentnie złe. Osiągnięcie tego jest oczywiście w praktyce niemożliwe, ale funkcjonując w wirtualnej rzeczywistości można odnieść bardzo złudne wrażenie, że świat jak najbardziej da się urządzić po libertariańsku. Wrażenie to nasila się tym bardziej, im większy jest zakres cyfryzacji naszej rzeczywistości.

Sprowadzenie całej filozofii libertariańskiej do fałszywych wyobrażeń zasiadającej przed komputerami dzieciarni byłoby oczywiście skrajnie nieuczciwie. Jako osoba zajmująca się niegdyś tą tematyką naukowo mogę poświadczyć, że libertarianizm zawiera niekiedy bardzo wyrafinowane i odkrywcze, jakkolwiek nie dające się pogodzić z klasyczną filozofią społeczną przemyślenia. W podjętej tu analizie najważniejszym celem jest jednak próba rekonstrukcji sposobu myślenia młodych osób, które w sposób spontaniczny stworzyły na całym świecie nowy rodzaj (nieuświadomionej często) filozofii życia inspirowanej myślą libertariańską.

Młode pokolenia antykościelnego i indywidualistycznego buntu stosunkowo rzadko rozczytują się w klasykach libertarianizmu, lecz inspirując się ich przekazem tworzą swój własny kodeks uczestnictwa w życiu społecznym. Ściśle pojętą filozofią libertariańską zajmuje się zaledwie garstka pasjonatów, ale w niemal identyczny sposób marksizm stanowił początkowo dość niszową ideę. Z inspirowanego m.in. nieprzystępnym heglizmem zestawu zapatrywań filozofia głoszona przez Karola Marksa przekształciła się ostatecznie w sposób myślenia, który całkowicie przeobraził cały świat i wiele wskazuje na to, że do pewnego stopnia libertarianizm zainspirował nowe podejście do życia o równie potężnej sile rażenia.


Zapoznałem się z Polityką Prywatności danych osobowych i wyrażam zgodę na ich przetwarzanie


Wirtualni piraci

Pasjonaci filozofii libertariańskiej znani byli zawsze z wielogodzinnych rozmów przy piwie czy też na internetowych forach na temat tego, „jak będzie w akapie?” (gdzie „akap” to skrót od anarchokapitalizmu, czyli docelowego świata pozbawionego państwa). Odpowiadając na to pytanie można stwierdzić, że młode pokolenia swój „akap” znalazły w świecie wirtualnej rzeczywistości, w której panują zupełnie inne zasady niż w „realu”.

Niekiedy zwraca się uwagę na to, że jedną z inspiracji dla filozofii libertariańskiej mogło być częste wśród Brytyjczyków doświadczenie życia na statku pirackim. Okrutni dla swoich ofiar piraci prowadzili najczęściej na pokładach swoich statków życie nad wyraz nastawione na współpracę i w przeciwieństwie do jednostek pływających pod legalną banderą mogli liczyć na równe i sprawiedliwe traktowanie oraz na wysokie wynagrodzenie. Społeczeństwo piratów dostarczyło tym samym wzorcowego modelu współpracy społecznej o charakterze libertariańskim; okazało się bowiem, że nawet realizując wspólnie najbardziej podły z celów, dana grupa osób może żyć ze sobą w zgodzie i bogactwie, a nawet wręcz osiągać wyższy poziom organizacji niż osoby żyjące w legalnych wspólnotach.

Libertarianizm jest filozofią społeczną pozbawioną zasady celowości i całkowicie wstrzymuje się od odpowiedzi na pytanie co człowiek powinien robić ze swoim życiem. Nie przesądza tym samym, czy wspólnota ma podążać drogą piracką czy nie, ale skupiając całą uwagę i energię na kwestii rozgraniczania praw własności oraz powstrzymując się od wyznaczania zasadniczych celów funkcjonowania wspólnoty, siłą rzeczy oddala wyznających go od klasycznych ideałów dobrego życia.

 

Porównanie do piratów może się na pozór wydawać dość egzotyczne i naciągane, lecz jednym z fundamentów filozofii libertariańskiej i czynnikiem, który pełni zawsze rolę podstawowego wabika do nurtu jest sprzeciw wobec własności intelektualnej. Zanurzone w wirtualnym świecie bardziej niż ktokolwiek przedtem Pokolenie Z odnalazło w libertarianizmie najbardziej dostępne i najbardziej błyskotliwe uzasadnienie dla dokonywanego nagminnie i w wielkich ilościach przywłaszczania sobie owoców cudzej pracy. Choć prawdą jest, że zasady prawne regulujące własność intelektualną w sferze wirtualnej pozostawiają bardzo wiele do życzenia, to niespotykana dotąd w tak dużym natężeniu praktyka nagminnego łamania reguł zapewniła młodym wspólne doświadczenie funkcjonowania poza normami społecznymi.

Świat wirtualny, w którym zanurzyły się młodsze roczniki, posiada zresztą wiele cech, które najlepiej opisuje na co dzień filozofia libertariańska (nawet jeśli jest rozumiana opacznie). W przeciwieństwie do realnego świata, w którym trudno odizolować ściśle sferę publiczną od prywatnej, a to co państwowe przenika się z prywatnym, w „internetowym akapie” każdy użytkownik funkcjonuje w swoim własnym zamku i wchodzi tylko w te interakcje, na które ma ochotę.

Nie jest absolutnie przypadkiem to, że już w 2012 roku protesty przeciwko ACTA były jedynymi, które zdołały masowo zaangażować młodych od wielu lat, gdyż proponowane zmiany godziły w same podstawy ich nieuświadomionej do końca filozofii życia.

 

Młode pokolenia częściej niż reszta społeczeństwa korzystają także ze zdobyczy rewolucji cyfrowej, które z samej swojej natury współgrają z libertariańskim światopoglądem. Najlepszym przykładem jest tu choćby bitcoin (czy też szerzej kryptowaluty), który dla wielu niesie ze sobą obietnicę uwolnienia pieniądza od wszelkiej władzy.

Atlas z chmurną miną

Kolejnym ważnym elementem filozofii libertariańskiej, który stał się jedną z głównych zasad życia młodszych generacji jest swoiście rozumiana zasada nieagresji. Pierwotnie odnosząca się do złożonej analizy funkcjonowania człowieka w stanie natury stała się podbudową dla postawy permisywizmu i tolerancjonizmu. Libertarianizm wniósł tutaj fatalne novum względem liberalizmu, gdyż jego przedstawiciele zaczęli przekonywać, że nie ma absolutnie żadnej sfery publicznej i w związku z tym każdy może uczynić ze swoją własnością absolutnie wszystko co zechce. Własność to oczywiście rzecz święta, lecz przy zakwestionowaniu sensu istnienia symbolizowanego przez państwo porządku publicznego, korzystanie z prawa własności traci swój sens i zaczyna być wykorzystywane do robienia rzeczy bardzo nieświętych czy wręcz profanacji. W ten sposób przedstawiciele młodego pokolenia oddają się w ostatnim czasie niezwykle pilnym próbom doprowadzenia zasady samoposiadania do granic absurdu, (m.in. okaleczając swoje ciało w imię różnorakich ideologii).

Przywołane już wcześniej libertariańskie hasło „Nie depcz po mnie” znaczy dziś dla młodych tyle samo co: „zostaw mnie w spokoju” (delikatnie rzecz ujmując). Zanurzeni silnie w wirtualnym świecie mają kłopoty z nawiązywaniem prawdziwych relacji, dlatego filozofia wolnościowa z postulatami absolutnego prymatu jednostki i jej decyzyjności przedstawia się jako zbawienny klawisz z napisem „Esc” lub „Backspace”. Nie dziwi więc, że za buntowniczymi hasłami młodego pokolenia bardzo często kryje się słabość, brak rzetelności i nieumiejętność poniesienia konsekwencji swoich czynów.

 

Wielki zwrot ku akceptacji aborcji czy ideologii LGBT wśród młodych to również efekt libertariańskiej interpretacji prawa własności wprowadzającej zasadę pełnej i niepodzielnej suwerenności decydowania o samym sobie. Młodzi samoposiadacze są częściej niż przedstawiciele innych grup wiekowych skłonni traktować relacje społeczne w sposób czysto utylitarny, spotykany najczęściej w relacjach biznesowych. Tego rodzaju zjawisko jest niewątpliwie pochodną faktu, że młodsze pokolenia jako pierwsze dorastały i formowały się w społeczeństwie tak bardzo zdominowanym przez sektor korporacyjno-finansowy. Sektor ten bywa zaś nierzadko przedstawiany w myśli libertariańskiej jako wzorzec, skupiający prawdziwą elitę elit.

Nie da się zresztą zrozumieć tego, w jaki sposób funkcjonują dziś młodzi bez uprzedniej lektury powieści Ayn Rand, która jest jedną z najbardziej wpływowych postaci naszej epoki. Bohaterowie jej prac to pyszni, skupieni na sobie, duchowo indyferentni, kierujący się „racjonalnym egoizmem” indywidualiści, którzy są w stanie znieść największe nawet cierpienia, aby pokazać innym, jak bardzo nikogo do niczego nie potrzebują. Zbuntowani Atlasi Rand gardzą ludzką masą i są wielbicielami postępu,, a ich twarze o wiecznie zesztywniałych rysach  nigdy nie zdradzają oznak słabości.

Mimo iż powieści Ayn Rand są od dawna interpretowane jako apoteoza wolnego rynku i przedsiębiorczości jednostek, w rzeczywistości ich sednem jest inspirowana nietzscheanizmem skrajnie antychrześcijańska filozofia, która poprzez frontalny atak na ideę poświęcania się dla innych idealnie oddaje nastawienie wielu przedstawicieli pokolenia Z do życia.  

 

Spopularyzowane przez Rand podejście do życia coraz silniej kształtuje światopogląd również młodych Polaków. Mimo iż ostatecznie głos na Konfederację oddało jedynie 16% wyborców mających 18-29 lat, to jeszcze do niedawna formacja ta mogła liczyć na poparcie niemal połowy całego pokolenia. Sławomir Mentzen był w stanie gromadzić na spotkaniach tłumy i błyszczeć na TikToku, gdyż kierował do młodych przekaz libertariański (tj. pomijający trudne kwestie obyczajowe i kulturowe, a jednocześnie odwołujący się do wolności indywidualnej). Na ostatniej prostej młodzi gremialnie porzucili Mentzena, ale niewykluczone, że po zmianach personalnych w jego partii jeszcze do niego powrócą.

Nikt spośród polityków głównego nurtu nie zna libertarianizmu tak dobrze jak lider Nowej Nadziei, który dzięki temu jest w stanie nawiązać z młodymi prawdziwy kontakt.



Ukryty przekaz

Ujmując omawiane tu zagadnienie systemowo, nie sposób nie dojść do wniosku, że poważne kłopoty duchowe i życiowe dzieci są tak naprawdę odbiciem problemów i zaniedbań, jakie spotykają je w relacji z rodzicami i starszymi pokoleniami.

W psychologii bardzo często zauważa się, że młodzież podświadomie poważnie zaburza się, gdyż nierzadko tylko w ten sposób może wreszcie liczyć na skupienie na sobie uwagi zabieganego i zapracowanego rodzica. Dopiero poważny kryzys psychiczny lub choroba fizyczna są niekiedy w stanie zagwarantować upragniony kontakt z bliską osobą, nawet jeśli wszystko jest okupione poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.

 

Posiłkując się tą analogią, libertarianizm młodego pokolenia jest nam w stanie powiedzieć bardzo wiele na temat tego, jakie błędy popełniają starsze generacje. Doprowadzając koncepcję wolności osobistej do najbardziej radykalnych konsekwencji, młodzi uświadamiają nam w bardzo subtelny sposób, że my sami odeszliśmy od twardych zasad życia społecznego i politycznego.

Absolutyzacja samowłasności i zamknięcie się na transcendencję u młodych bierze się z tego, że starsze pokolenia zrezygnowały z Absolutu jako przyczyny celowej sfery publicznej i poszły na liczne kompromisy z liberalną wizją społeczeństwa oraz państwa.

 

Postawienie takiej tezy może u niektórych wywołać opór, gdyż Polska mogła się przez wiele lat wydawać krajem dzielnie stawiającym opór machinie laicyzacji. Sensem wprowadzonych w XX w. zmian w doktrynie społecznej Kościoła było jednak całkowite porzucenie chęci podporządkowania całej sfery publicznej zasadom katolickim. Od czasów Oświecenia i kolejnych rewolucji zadanie to było oczywiście szalenie trudne do wykonania (szczególnie w czasach zniewolenia i totalitaryzmów), lecz mimo wszystko niegasnąca nigdy nadzieja na kulturowo-duchową rekonkwistę Zachodu umożliwiała reprodukcję kolejnych pokoleń nie dających się łatwo ukąsić liberalizmowi. Od kiedy jednak Kościół przyjął liberalną zasadę wolności religijnej oraz uznał faktyczną równorzędność swojej doktryny względem świeckich propozycji urządzenia świata, procesy laicyzacji gwałtownie przyspieszyły. W Polsce mieliśmy przez lata złudne wrażenie możliwości podtrzymania liberalnego kursu Kościoła, gdyż w kontekście zmagań z państwem komunistycznym zasada wolności religijnej wydawała się nawet bardzo korzystna. Po 1989 roku stała się już jednak niemalże głównym winowajcą postępującego zeświecczenia i zobojętnienia młodych.

Niespotykanemu dotąd radykalizmowi pokolenia samoposiadaczy można więc zaradzić jedynie równie radykalnym powrotem do źródeł, czyli do koncepcji państwa katolickiego. Być może zabrzmi to jak postulat maksymalistyczny, lecz uważna analiza problemu z młodymi i charakteru wyznawanego przez nich światopoglądu nie pozostawia wątpliwości, że tylko w ten sposób możliwe jest przeciwdziałanie galopującej laicyzacji.

 

Stopniowe zawłaszczenie sfery publicznej przez stronę radykalnie liberalną będzie nam zresztą coraz boleśniej uświadamiało, jak bardzo byliśmy naiwni oddając ją bez walki i pochopnie zakładając, że wielowiekowa nauka Kościoła najwyraźniej straciła okres ważności. Narastający anarchizm światopoglądowy młodych pokoleń sprowadza się ostatecznie do przekonania, że każda jednostka jest samoposiadającym się i wobec nikogo nie zobowiązanym bogiem, dlatego przywracanie ładu będzie wymagało powrotu do długo nie praktykowanej zasady politycznego monoteizmu.

Wspieram dobrą publicystykę

69% ( 2775 / 4000 zł )
Wspieram!

Jakub Wozinski
Jakub Wozinski
publicysta (m.in. "Do Rzeczy" i "Polonia Christiana"), autor książęk (m.in. "Dzieje kapitalizmu", "Od ujścia Wisły po Morze Czarne. Handlowo-gospodarcze tło dziejów Rzeczpospolitej")

WESPRZYJ NAS

Podejmujemy walkę o miejsce głosu prawdy w przestrzeni publicznej. Bez reklam, bez sponsorowanych artykułów, bez lokowania produktów.
To może się udać tylko dzięki wsparciu Czytelników. Tylko siłą zaangażowania Darczyńców będzie mógł wybrzmieć głos sprzeciwu wobec narastającego wokół chaosu!