KITA: DeSantis jak Zemmour – populizm znów wygrał z kontrrewolucją

Gubernator Florydy Ron DeSantis, od dwóch lat traktowany szeroko jako najpoważniejszy rywal Donalda Trumpa w walce o nominację prezydencką Partii Republikańskiej, w niedzielę wycofał się z dalszej kampanii. Zmęczenie wyborców byłym prezydentem okazało się znacznie mniejsze niż można było się spodziewać choćby po wyborach do Kongresu jesienią 2022 r. Powrót Trumpa do Białego Domu, który wydaje się coraz bardziej prawdopodobny, może nastąpić już za mniej niż rok – 20 stycznia 2025 r. Niepowodzenie DeSantisa to także klęska próby ujarzmienia antyestablishmentowej ludowej emocji i przebudowania jej w kierunku bardziej usystematyzowanego, zakorzenionego cywilizacyjnie programu pozytywnego.

Być może DeSantis był zbyt grzeczny, zbyt nudny i zbyt konserwatywny. To jedyny spośród czołowych zachodnich polityków wpisujących się w nurt narodowo-populistyczny, który ma w pełni ułożone życie osobiste zgodne z moralnością chrześcijańską. Nie można tego powiedzieć o Trumpie, Marine Le Pen, Éricu Zemmourze, Nigelu Farage’u, Giorgii Meloni, Matteo Salvinim, Santiago Abascalu czy Alice Wiedel. DeSantis jest katolikiem z jedną żoną i trójką dzieci. Ma świetne CV – skończył historię na Yale, zrobił doktorat z prawa na Harvardzie, a także służył kilka lat w marynarce wojennej, gdzie ma stopień komandora porucznika. Był sześć lat posłem w Izbie Reprezentantów, a w 2018 r. został gubernatorem trzeciego największego stanu USA.

Rządzenie Florydą to poważna sprawa – liczy sobie ona 22 miliony mieszkańców, czyli więcej niż połowa Polski, Rumunia czy Holandia. DeSantis odniósł jako gubernator sporo sukcesów, osiągając dobre wyniki gospodarcze, walcząc z nielegalną imigracją i mocno angażując się w kwestie kulturowe. Jego flagowym projektem stała się „Ustawa o prawach rodzicielskich w edukacji”, przez media liberalno-lewicowe nazywana „Don’t say gay”. Zakazała ona prowadzenia „zajęć dotyczących tożsamości płciowej i orientacji seksualnej” w szkołach i przedszkolach.

DeSantis na różne sposoby ograniczył indoktrynację w edukacji, na uniwersytetach czy firmach, na każdym kroku deklarując potrzebę walki z lewicowymi ideologiami i tymi wielkimi korporacjami, które je wspierają. “Floryda jest miejscem, w którym woke umrze” – deklarował buńczucznie. W mediach pojawiały się informacje, że stosujące siłę instytucji państwa do ograniczania hegemonii kulturowej lewicy otoczenie gubernatora inspiruje się przykładem Viktora Orbana. Stosując taktyką salami zwiększył też ochronę życia nienarodzonego na Florydzie, ograniczając aborcję najpierw z 24. do 15. tygodnia ciąży, a w drugiej kadencji z 15. do 6.

O ile pierwszą kadencję DeSantis zdobył minimalnie, wygrywając 49,6% do 49,2%, o tyle reelekcję uzyskał już z piorunującą przewagą 59,4% do 40%. Ten sam wieczór 8 listopada 2022 r. był zaś sporym zawodem dla innych Republikanów i samego Trumpa – liczni kandydaci wspierani przez byłego prezydenta odnieśli porażki, a partia zdobyła jedynie minimalną większość w Izbie Reprezentantów. Wówczas wydawało się, że młodszy o 32 lata od Trumpa gubernator ma realne szanse powalczyć o nominację prezydencką, reprezentując zmianę pokoleniową i jakościową. Formuła mogła być akceptowalna i dla rozczarowanych lub zmęczonych zwolenników, i dla tych Republikanów, którzy za wszelką cenę chcieli uniknąć powrotu miliardera. Rok temu Trump miał w sondażach ok. 45% poparcia, a DeSantis ok. 35%.


Zapoznałem się z Polityką Prywatności danych osobowych i wyrażam zgodę na ich przetwarzanie


Obserwując starcie DeSantisa z Trumpem od dawna miałem poczucie déjà vu. Zupełnie niedawno przerabiałem podobną walkę o prymat na prawicy w innym dużym zachodnim kraju. Nowy, świeży kandydat stawiający na wojnę kulturową, czytelny program i brak obciążonego, zdemonizowanego nazwiska rzucał wyzwanie dotychczasowemu hegemonowi, mającemu za sobą porażki i rozczarowania, oskarżanemu o rozwadnianie przekazu i nieszczerość w kwestiach cywilizacyjnych. Wtedy także najpierw widzieliśmy kilka miesięcy spekulacji i obiecujące sondaże, a dopiero potem oficjalne ogłoszenie startu w wyborach prezydenckich. Jesienią 2021 r. najbardziej znany pisarz francuskiej prawicy Zemmour rzucił wyzwanie Marine Le Pen.

Początkowo wydawało się, że nie jest bez szans – badania dawały mu 17-18% poparcia w I turze. Zemmour szedł łeb w łeb z kandydatką Zjednoczenia Narodowego, czasami ją wyprzedzał, w pierwszym sondażu pojawiło się nawet obiecujące 45% w hipotetycznej II turze z Macronem. Przed startem w wyborach Zemmour napisał wiele książek diagnozujących historyczne i współczesne przyczyny kryzysu Europy i Francji. W mojej opinii była to najpoważniejsza, jak dotąd, próba wypracowania intelektualnej podbudowy pod ruch narodowo-populistyczny – dlatego też zgodziłem się napisać na temat Zemmoura książkę. Zemmour liczył, że jego kulturowy przekaz trafi do części francuskich elit i klasy średniej, trudno osiągalnych dla Le Pen, a twarde stanowisko ws. imigracji przebije się do klasy robotniczej. Przywódca Rekonkwisty ostatecznie wyraźnie przegrał jednak z Le Pen, która poszła w przeciwnym kierunku – budowy szerokiego ruchu catch-all zbierającego różnych wyborców niezadowolonych ze status quo, z zasady zajmującego się problemami zwykłego człowieka zamiast abstrakcyjnych wizji aksjologicznych oraz kierującego swój przekaz przede wszystkim do odbiorcy ludowego i robotniczego.

Między czworgiem polityków i dwoma krajami jest wiele różnic.

Wydaje się jednak, że DeSantis także zbyt wiele mówił o wojnie kulturowej i złym woke, a zbyt mało o problemach, które dały Trumpowi popularność, takich jak negatywne skutki globalizacji i dezindustrializacji. DeSantis także wywoływał większy entuzjazm wśród rozczarowanych dotychczasowym przywództwem intelektualistów niż wśród robotników.

 

Wydaje się także, że zabrakło mu charyzmy i umiejętności retorycznych, które są wielką siłą Trumpa, łatwo budującego więź emocjonalną z odbiorcami na wiecach. Z pewnością miliarderowi pomogły kolejne zarzuty stawiane przez prokuraturę, pozwalające mu przedstawić się jako ofiara systemu i “głębokiego państwa”.

W tej sytuacji gubernator Florydy, podobnie jak francuski pisarz, musi zadowolić się na razie rolą słabszego koalicjanta obsługującego wybrane segmenty elektoratu. Siłą DeSantisa pozostaje wiek oraz stanowisko – będzie mógł porządzić sobie Florydą do 31 grudnia 2026 r. Akurat kilka miesięcy po zakończeniu kadencji rozpocznie się kolejna kampania prezydencka. Najpierw jednak zobaczymy, czy nowojorski trybun ludowy rzeczywiście będzie w stanie odwojować Biały Dom.


Wspieram dobrą publicystykę

69% ( 2775 / 4000 zł )
Wspieram!

Kacper Kita
Kacper Kita
Analityk i publicysta, członek redakcji portalu Nowy Ład, prowadzący dział wideo NŁ. Szczególnie zainteresowany polityką międzynarodową oraz szeroko pojętą kulturą. Autor biografii Érica Zemmoura oraz Giorgii Meloni, a także esejów biograficznych nt. m. in. Charlesa de Gaulle’a, Marine Le Pen i Benjamina Netanjahu.

WESPRZYJ NAS

Podejmujemy walkę o miejsce głosu prawdy w przestrzeni publicznej. Bez reklam, bez sponsorowanych artykułów, bez lokowania produktów.
To może się udać tylko dzięki wsparciu Czytelników. Tylko siłą zaangażowania Darczyńców będzie mógł wybrzmieć głos sprzeciwu wobec narastającego wokół chaosu!