BYRSKA: Żłobki to nie wszystko

Kryzys demograficzny wymieniany jest jako jedno z największych wyzwań z którymi przyjdzie zmierzyć się naszemu państwu w najbliższym czasie. Z raportu GUS pn. “Sytuacja demograficzna Polski do 2021 r.” wyczytamy, że liczba ludności w Polsce zmniejszy się do 2050 r. o 4,4 mln osób. Współczynnik dzietności w naszym kraju od lat znajduje się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń i po lekkim tylko wzroście w 2015 r., wciąż utrzymuje tendencję spadkową.

Przyczyn takiego stanu rzeczy i czynników wpływających na niepokojący trend jest bardzo wiele. Wydaje się, że jedynym sposobem, by go wyhamować, a później odwrócić jest wprowadzenie działań systemowych, które długofalowo wpłyną na poprawę sytuacji rodzin i zapewnią im poczucie stabilności i bezpieczeństwa.

 

 

Żłobki to nie wszystko

W tym kontekście, kluczową kwestią jest wsparcie rodziców w opiece nad najmłodszymi dziećmi. Z jednej strony oznacza to dalszy rozwój infrastruktury opiekuńczej, która od kilku lat sukcesywnie się rozrasta. Po wprowadzeniu w 2011 r. programu Maluch i jego kontynuacji Maluch+ w przeciągu kilku lat poziom użłobkowienia podniósł się dwukrotnie.

Z drugiej jednak strony w wielu przypadkach żłobki nie są dobrą odpowiedzią na potrzeby rodziców. Większość z nich uważa bowiem, że duże placówki opiekuńcze nie są odpowiednim miejscem dla najmłodszych dzieci, które w tym okresie potrzebują bardziej kameralnej i indywidualnej opieki. Zdajemy sobie sprawę, że pierwsze 3 lata życia dziecka są newralgiczne i zapewnienie opieki i czułości bliskiej osoby jest z punktu widzenia rozwoju dziecka kluczowe. Badania pokazują, że tylko nieco ponad 20% Polaków uważa, że żłobek jest najlepszą formą opieki nad dzieckiem. Obecnie ze żłobków lub klubów dziecięcych korzysta już ok. 30% dzieci do lat 3. Można powiedzieć, że osiągnęliśmy poziom użłobkowienia odpowiadający deklaracjom Polaków.

Tu jednak pojawia się kolejna kwestia – jednocześnie bardzo wysoko cenimy sobie aktywność zawodową i często nie chcemy rezygnować z kariery na rzecz dziecka, wybierając żłobek, jako jedyny model opieki, który jest w naszym zasięgu. Z tego względu dylemat „wrócić do pracy, czy zostać z dzieckiem w domu” stanowi dla wielu młodych rodziców ogromne obciążenie psychiczne, stanowiąc też blokadę przed posiadaniem liczniejszego potomstwa.

Pożądanym działaniem jest więc tworzenie szerokiej palety rozwiązań, z których mogą korzystać rodzice.


CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE KLUBU JAGIELLOŃSKIEGO – „Alternatywa dla żłobka. System opieki nad dziećmi do lat 3 w Polsce”


Pomiędzy domem a żłobkiem

W raporcie “Alternatywa dla żłobka. System opieki nad dziećmi do 3 lat w Polsce”, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej rozwiązaniu, które stanowi kompromis między podejściem zinstytucjonalizowanym, czyli takim w którym dziecko uczęszcza do placówki opiekuńczej i niezinstytucjonalizowanym, gdy dziecko zostaje pod opieką najbliższych.

Punkty dziennej opieki to najmniej znana forma opieki dla dzieci do lat 3. Dzienny opiekun, posiadając odpowiednie kwalifikacje zawodowo opiekuje się kilkorgiem dzieci. Tym, co wyróżnia punkty opieki dziennej od żłobków czy klubów dziecięcych, jest ich kameralny i zindywidualizowany charakter. W zamyśle opieka ma być sprawowana w mieszkaniu opiekuna, grupka dzieci, które są w wieku od 1 do 3 lat może liczyć maksymalnie 5 (lub 8, gdy obecny jest rodzic) osób. Punkt dziennej opieki bardziej przypomina więc dom, niż placówkę opiekuńczą.

Instytucja dziennego opiekuna  odpowiada także na wyzwanie aktywizacji zawodowej młodych mam. W tym modelu to rodzice (najczęściej są to kobiety), mogą zakładać punkty, łącząc opiekę nad dziećmi z aktywnością zawodową i zarabianiem. Opiekun dzienny nie musi ukończyć kierunkowych studiów. Do zdobycia kompetencji potrzebny jest jedynie 160 godzinny kurs i 30 godz. praktyk oraz spełnienie kilku formalnych wymogów.

Biurokratyczno-instytucjonalna “lekkość” tej formy organizacji opieki i łatwość w zdobyciu odpowiednich kwalifikacji sprawia, że ma ona duży potencjał do rozwoju w mniejszych ośrodkach, gdzie budowa specjalnej infrastruktury żłobkowej często jest nieopłacalna lub niemożliwa. Takim rozwiązaniem powinny więc w szczególności zainteresować się miasta i powiaty, które borykają się z problemami demograficznymi – to dużo tańsze, łatwiejsze do wprowadzenia i bardziej elastyczne rozwiązanie od tradycyjnych żłobków. Tym bardziej, że w 49,6% gmin w Polsce nie funkcjonuje żadna placówka opieki instytucjonalnej dla dzieci do lat 3.

Niewykorzystana okazja

Za największą słabość tego rozwiązania uznać należy stosunkowo niewielką wiedzę na temat tej instytucji. Często nie tylko rodzice, ale nawet samorządy nie znają punktów dziennej opieki. Na większą skalę przyjęły się one jedynie w dużych miastach, stanowiąc atrakcyjne uzupełnienie rozbudowanej oferty opieki nad dziećmi.

Niski poziom wiedzy o instytucji dziennego opiekuna może sprawiać, że wiele osób potencjalnie mogących wykonywać ten zawód albo o nim nie słyszało, albo nie wie, jak uzyskać kwalifikacje niezbędne do jego wykonywania. Z tego względu warto bliżej przyjrzeć się punktom i promować wiedzę na ich temat, by jak najwięcej osób miało świadomość istnienia alternatywy dla żłobka.


CZYTAJ TAKŻE:


Tekst powstał w ramach projektu pt. „Stworzenie forum debaty publicznej online”, finansowanego z dotacji Narodowego Instytutu Wolności Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

Anna Byrska
Anna Byrska
Członek zarządu Klubu Jagiellońskiego. Absolwentka historii i pedagogiki. W przeszłości koordynatorka Akademii Nowoczesnego Patriotyzmu i innych projektów młodzieżowych.

WESPRZYJ NAS

Podejmujemy walkę o miejsce głosu prawdy w przestrzeni publicznej. Bez reklam, bez sponsorowanych artykułów, bez lokowania produktów.
To może się udać tylko dzięki wsparciu Czytelników. Tylko siłą zaangażowania Darczyńców będzie mógł wybrzmieć głos sprzeciwu wobec narastającego wokół chaosu!